piątek, 12 lipca 2019

Plany na wakacje



Nie mogę uwierzyć, że od ostatniego wpisu planów na wakacje – 

minął już rok. 

Dacie wiarę? 😊

W tym roku stawiałam na totalny reset, czyli żadnych wielkich akcji i wybryków, bo trzeba mi w tym roku po prostu odpoczynku. Jak to mówią – luz, blues, szałamaja.

I tam myślałam, a tu nagle taka niespodzianka – wyzwanie z Kobieca Foto Szkoła – nie powiem jakie oczywiście, ale chwalić się będę codziennie … na Instagramie – Izabela19758. Zapraszam!!! 

Nic wielkiego i bez żadnej spiny, wręcz przeciwnie. Zróbmy sobie pare fajnych fotek 😊

Oczywiście mam też plan na przeczytanie kilku książek, bo się jakoś dziwnie opuściłam, na razie muszę oderwać się od kryminałów – co za dużo to nie zdrowo! Sięgnęłam więc po literaturę z serii obyczajowa i 2 polskie autorki. Jak się okażą świetne, to podzielę się wrażeniami.

Poza tym, strasznie odpuściłam nording walking, oczywiście na rzecz roweru, ale zawsze. Dlatego właśnie przez cały pobyt nad morzem zamierzam codziennie chodzić z kijkami – 5km min.

Planuję też dobrze się bawić, leżeć na słońcu, grać w karty z chłopakami, jeść dobre rzeczy, poszukać smacznego deseru, takiego jakiego jeszcze nie jadłam 😊.

Czego nie planuję na pewno:

- nowych postów na blogu
- wrzutek na FB – Nie-banalna Izabela
- nowych kartek i albumów
- kolejnych odsłon art jurnal – nie zabieram ze sobą sprzętu 😊

Bawcie się dobrze, odpoczywajcie i żyjcie wakacjami.

Pozdrawiam!

wtorek, 2 lipca 2019

Podsumowanie - joga - 21 dni na macie



Wyzwanie – joga – 21 dni na macie – zakończone.

I jestem z siebie dumna. Czasem nadrabiałam, a jakże, ale się udało i powiem więcej, będzie powtórka.

Nie wszystkie ćwiczenia mi zawsze leżały, ale było tak źle 😊

Polecam serdecznie ćwiczenia z Kasią z @treningnabosaka. 

Zbiór ćwiczeń na YouTube jest bardzo obszerny - trudniejszy i łatwiejszy - czyli dla każdego coś miłego.

Polecam!



niedziela, 9 czerwca 2019

Kosmetyki naturalne





Dlaczego dziś o tym? 

Ponieważ ostatnio coraz częściej można usłyszeć ludzi, wszem i wobec deklarujących „ekologiczne życie”, no bo wiesz? Środowisko umiera!!! – autentyk!

Owi odkrywcy słyszeli  oczywiście o ekologicznej żywności.  Generalnie wiemy przecież, że szkodzą nam sztuczne owoce, sztuczne napoje i w ogóle wysoko przetworzona żywność. Czasem, tam tylko zapominamy, że reklamówki są absolutnie nie ekologiczne, ale przecież segregujemy śmieci, więc pewne usprawiedliwienie już jest.

Mało kto jednak zastanawia się nad ekologiczną chemią czy w ogóle kosmetykami?
Co takiego wcieramy sobie w twarz, a co w cycki?
Kosmetyki naturalne, to te wyprodukowane wyłącznie z czystych, ekologicznych składników, bez dodatków sztucznych barwników, emulatorów, konserwantów, parafiny i silikonów i uwaga … bez perfum i substancji zapachowych.



To oznacza w praktyce, taki kosmetyk, który zrobiłaś sobie sama w domu, z tego co znalazłaś w lodówce i szafkach, pod warunkiem, że było ekologiczne  – ogórki na oczy, truskawki w policzki i papka z płatków owsianych na resztę japy. 

Nie oszukujmy się, nie robimy sobie na co dzień kosmetyków ekologicznych, ale chcemy je kupować.

I tu drogie Panie, wtopa kompletna – te kosmetyki kosztują i to wcale nie małe pieniądze! Jednak niekonicznie działają - niestety.

Od jakiegoś, długiego jakoś czasu, mam problem z tzw. cerą naczynkową, czyli czerwone, niezdrowe plamy, szczególnie w górnej części policzków.
Nienawidzę wszelkich pudrów, podkładów, korektorów i innych cudów, których położenie na facjatę zabiera pól godziny każdego ranka i kolejne pół godziny wieczorem na pozbycie się dziadostwa. Próbowałam a jakże! Masakra.


Zaczęłam więc – oczywiście od apteki, a jakże, bo gdzie można kupić drożej – szukać kremów, toników, mazików i regenerów na te cholerne naczynka. Efekt był taki, że czerwone plamy przybierały na sile, pysk piekł, łzy z oczu leciały, a ja się wściekałam – nie działało nic!

Za to zapachy w łazience miałam ekscytujące – od zgnilizny po poziomki.

W końcu, przez zupełny przypadek, kupując coś zupełnie innego, Cudna Pani w sklepie Ziaja, zapytała – „a nie chciałaby Pani spróbować kremu do cery naczynkowej?”. Minę musiałam mieć nie ten tegez, bo od razu dodała – „dam na razie próbkę?” Wróciłam po trzech dniach – po cały zestaw, od tej pory nie rozstajemy się z Ziajką.

Ziaja nie ma czysto naturalnych kosmetyków, ale w porównaniu do innych, szczególnie topowych, a co za tym idzie drogich marek, nie dorzuca do swoich produktów, nawet jednej trzeciej takiego syfu jak inni.

Mnie pomogło. Skóra jest lekka, nawilżona, czerwone plamy znacznie zmniejszone i co ważne, nie pojawiają się nowe, krem powoduje obkurczenie naczynek i ich ujędrnienie, tak by nie pękały.

To nie jest wpis reklamujący Ziajkę, nie! To wpis o tym, gdzie, za naprawdę niewielkie pieniądze można kupić najbardziej naturalne kosmetyki spośród wielu tych nam proponowanych i reklamowanych.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 3 czerwca 2019

21 dni na macie, czyli wyzwanie "jogowe"




21 dni na macie – czyli wracamy do jogi.

Nim jednak na dobre zacznie się wyzwanie, zachęcam do posiedzenia na podłodze. 

Naprawdę, albo poleżenia!

Jak mnie boli kręgosłup, nie muszę mówić. Byłam u lekarza, gimnastykowałam się, kupiłam pompowaną poduszkę – wszystko to MALIZNA. Pomaga, na jakiś czas, zwykle krótki lub bardzo krótki.

Czym jest to spowodowane, wiemy wszyscy – siedzeniem.

Siedzimy godzinami, przy biurku, na kanapie, w samochodzie. W niewygodnej, nienaturalnej pozycji, wiec wciąż utrwalamy skrzywienia, złe ułożenie mięśni i stawów, no to boli kurde – proste.

Tymczasem  prostą alternatywą siedzenia na miękkim, jest siedzenie na twardym, a co najważniejsze, bez żadnego podparcia, więc -  zapraszam na  podłogę! Zawsze mi pomaga, podobnie jak poleżenie na podłodze, odprężenie się i pozwolenie ciału na przyjęcie pozycji najbardziej dla niego korzystnej.



Siedzenie na podłodze mobilizuje nasze mięśnie do utrzymania prawidłowej postawy – żeby się nie „złożyć” lub co gorsze, nie wyłożyć. Bez oparcia pleców pracują mięśnie brzucha – najważniejsze dla osób z bolącym krzyżem 😊.

Ostatnio usłyszałam od lekarza, że joga nie jest dla mnie Po miesiącu ćwiczeń, zaleconych przez specjalistę, tak mnie napiżdżał krzyż, że wróciłam do kilku asanów sama. I wiecie co, jest kuźwa  lepiej, no to wiecie - wracam do jogi na całego.



Nie lubię „klubów dla Pań”, całego tego procesu wychodzenia, szykowania się, ubierania, zawracania tyłka i straty godziny na dojazdy, więc znalazłam sobie wyzwanie on-line – „Trening na bosaka”.

Przez  21 dni, codziennie  dostaje się zbiór ćwiczeń na dany dzień, więc mam nadzieję, że wejdzie mi w krew 😊 i po tych 21 dniach przepisowych joga zostanie ze mną na stałe.

Pozdrawiam!

sobota, 1 czerwca 2019

Dzień dziecka


Dziś Międzynarodowy Dzień Dziecka. 

Wszystkie radia i telewizje trąbią o niedostatku jakie cierpią dzieci na całym świecie, a ja siedzę i się zastanawiam - przypominają? nagłaśniają? czy może to jednak, taka chamska promocja?

Rozumiem ten sens, pewnie, że tak, ale jednak coś we mnie krzyczy! Jakoś na codzień nie przypominają by wpłacać na UNICEF, prawda? Normalnie tak, codziennie zalewa nas fala słodkopierdzącego macierzyństwa. Jak jest super, jak przyjemnie ... czemu w listopadowy poranek nikt nie wspomina o wojnach domowych i ludzkiej krzywdzie?

Spędziłam dzień z moimi chłopakami, dostali po książce, lodach i obiedzie poza domem, w tak zwanym plenerze :) teraz sobie słodko siedzą. Oglądają, grają, generalnie miło spędzają czas, a ja myślę o dzieciach w Jemenie. 

Życzę wszystkim dzieciakom szczęścia i zdrowia i nauki i marzeń i kraju bez wojny.

Pozdrawiam!

wtorek, 28 maja 2019

Postanowienia rowerowe

Napisałam postanowienia, bo już trudno nazwać to wyzwaniem :)




Wyzwanie rowerowe, zorganizowane przez nasze biuro w ENDOMONDO, trwa już 2 miesiące, a ja mam ledwo 191km przejechanych. 
Z chodzeniem nie jest wcale lepiej, bo 118km – do bidonu brak 2km, ale tu trzeba szczerze powiedzieć, że bardzo często zapominam włączyć aplikację w drodze do i z pracy.

Wstyd!

Teraz, kiedy w końcu pogoda się trochę ogarnia i przestaje powoli lać, zaczynam gonić towarzystwo z rowerowej stawki. 
Leader, a w zasadzie pierwsza piątka,  jest już dla mnie nieosiągalna, ale może z tego, 20-go miejsca jakoś się wygrzebię, chociaż gdzieś w połowę pierwszej dziesiątki ?😊

Trasa rowerowa do i z pracy, jest łatwa i przyjemna, a moje różowe cudo – wciąż bez przerzutek, tylko czeka, więc teraz już nie ma odwrotu.

Rowerowanie jest super, szczególnie jak się ma porządne siodełko.

Aaaaa...do końca rywalizacji zostało 117 dni, więc zapraszam gdzieś we wrześniu na podsumowanie. 
Super celem będzie 300km miesięcznie - czas start!

Tymczasem pozdrawiam serdecznie.

piątek, 24 maja 2019

W Norwegii, to druga niedziela lutego, w Kanadzie, Niemczech i RPA to druga niedziela maja, a w Tajlandii to 12 sierpnia – co to za święto?



Dzień Matki.


Wiecie, że Dzień Matki obchodzony jest z wielką pompą dopiero od 1914 roku? Oczywiście, że pewne źródła odniosą nas do czasów starożytnych, gdzie w Egipcie czczono Izydę, jako matkę doskonałą.

Historia nowożytna, też obfituje w wiele przypowieści i sytuacji, które miały zapoczątkować obchodzenie tego święta.

Siedemnastowieczna Anglia inicjuje tzw. niedzielę u Matki, czyli dzień wolny od pracy u „pana” i powrót do domu – do matki. Dlatego właśnie w Wielkiej Brytanii święto to obchodzi się zawsze w niedzielę – czwarta niedziela wielkiego postu. Rozumiecie teraz moje zdziwienie, kiedy pewnego marcowego dnia w Londynie zaatakowały mnie reklamy namawiające do zakupów z okazji dnia matki 😊


A na ten przykład w Stanach, nie może być normalnie, wiec kłócić się można o początek prawdziwy święta dnia matki, gdyż już 1858 roku Ann Maria Reeves Jarvis ogłasza „Dni Matczynej Pracy”, gdzie pragnie uczcić pracę i poświęcenie matek właśnie, a  od 1872 Julia Ward Howe  pracuje nad wypromowaniem „Dnia Matek dla Pokoju”. Jednak za prekursorkę obchodów tego święta uznaje się Ann Marie Jarvis, która popularyzując Dzień Matki jako hołd dla własnej zmarłej właśnie matki. To za jej przyczyną właśnie, w końcu w 1914 roku Kongres USA uznał Dzień Matki świętem narodowym – druga niedziela maja.



Dzień Matki w Polsce obchodzimy również od 1914 roku, gdzie po raz pierwszy uczczono matki w Krakowie. U nas święto przypada na 26 maja.

Nie wiem co na sposób obchodów Dnia Matki powiedziała by Ann Marie, ale mnie powoli przeraża szmira i plastik, który zaczyna nam tego dnia towarzyszyć.



Ja jako mama, dostaję od moich chłopców kwiatka i całuski i jest git. Dla mojej mamy, zrobiłam kartkę, złożyłam życzenia, wypiłyśmy lampkę winka zagryzając ciastem – produkcja mamy własna  – już 11-go maja ze względu na odległość jaka nas dzieli, a że akurat się widziałyśmy, to … 😊.

Niestety nie mogłam jej zaprosić do kina … ale ubiorę w to moją siostrę 😊, to będzie dla niej miła odmiana od codzienności, a sama oczywiście nie pójdzie

Życzę Udanego Dnia Matki. 
Pozdrawiam!



piątek, 10 maja 2019

Kursy, szkolenia - świetna zabawa, a przy okazji szybka nauka




Mam nadzieję, że Dominika nie obrazi się, że wykorzystałam jej banerek, jako zdjęcie do wpisu, ale tu uczciwie mówię, że to kopia i dodatkowo  Dominikę "hastaguję".

Dziś chciałabym się podzielić wrażeniami z mini szkolenia u Dominiki 

 Jak robić świetne zdjęcia telefonem?” 





Wrażenia po? Chciałoby się powiedzieć, tylko jedno słowo – GO! 😊

Jeśli ktoś ma potrzebę robienia fajnych, wyglądających profesjonalnie zdjęć, np. by promować swoje produkty fizyczne w sklepie on-line, prowadzi bulet jurnal i chce mieć własne zdjęcia czy też po prostu, zamarzyło mu się, by mieć ładny instagram, FB, Twitter, czy co tam jeszcze jest w sieci, to polecam ten kurs.



1,5 godzinne spotkanie z profesjonalistą, w języku laika i co dla mnie było mega ważne - na zawsze. 

Odsłuchałam kurs ze cztery razy, nie dlatego, że wolno myślę, ale dlatego, że nie da się wszystkiego zapamiętać od razy i na jednym oddechu.

Poza tym, w prezentacji mamy przykłady zdjęcia dobrego i złego, do czego warto wracać. Tricki na telefonie w snapseed wypróbowałam od razu, jeszcze w czasie kursu – świetna zabawa 😊.



Z kursu dowiecie się co to jest złota godzina i dlaczego mówi się, że „najlepsze zdjęcia na świecie, to te, zrobione na parapecie”? Co to blenda? Po co komu biała i czarna pianka i dlaczego mamy nieostre lub wręcz przeciwnie, zbyt ostre fotki.

Mnie się naprawdę podobało i uważam, że było warto! Teraz siedzę sobie i obrabiam zdjęcia, żeby upiększyć blog 😊, wystarczy 5min. 

Widać coś, z tego ulepszania zdjęć?

Pozdrawiam!

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Planująca rodzina, czyli jak ogarnąć obowiązki naszych dzieci

Planująca rodzina, czyli jak ogarnąć obowiązki naszych dzieci



Nie, nie jest to fragment powieści SIFI, ani nie jest wstęp do horroru - opowieść o złych rodzicach – policjantach, to raczej wpis - pochwalenie się małym sukcesem organizacyjnym.
Nigdzie nie jest powiedziane, że dorastające dzieci to „święte krowy”, których głównym obowiązkiem jest - nic nierobienie. Wręcz przeciwnie, dzieci powinny mieć obowiązki domowe, bo w ten sposób uczestniczą w życiu domu i co najważniejsze uczą się! Bo skąd, jak nie z domu mają to wynieść? Za 20 lat, nie będę im prania rozwieszać, ani robić dla nich zakupów, za to przyjdę i piachu naniosę, więc jak to mówią – „do the needfull” 😊

Nowy przydział prac wszedł w życie w styczniu 2019. Każdy dostał „elegancki”, papierowy, miesięczny planer, czyli po prostu wydruk A3 - na biurko – nie sprawdziło się, więc trafiło na ścianę, przygotowany przez mamusię, a zainspirowaną pomysłami #PaniSwojegoCzasu. 




Żeby nie było kłótni i jęków – nowe obowiązki, jak i dotychczasowe aktywnościami – karate, niemiecki, który już się zdezaktualizował, ale to nic, bo w to miejsce pojawiła się siatkówka, zostały w planerach dodane już na samym początku, nie podlegały dyskusjom ani negocjacjom.
Jak działa planer – bardzo prosto!

W poszczególnych dniach zapisujemy klasówki, sprawdziany, kartkówki, prace domowe rozciągnięte w czasie i inne ważne aktywności szkolne i poza szkolne, tak by nic nie umknęło. Mamy miejsce na notatki, lektury, ważne zapiski 😊, a jak trzeba rozwiesić pranie, to nie szukam ochotników, bo takich nie ma, tylko sprawdzam czyja jest kolej w danym tygodniu.

Taka wersja papierowa, darmowa sprawdzała się przez 3 kolejne miesiące, wiec postanowiłam zainwestować w planery suchościeralne, wraz z naklejkami przypominającymi o obowiązkach, ale pomysł ten lekutko zmodyfikowałam. 

Kupiłam planery od Pani Swojego Czasu - suchościeralne, bez dat i nazwy miesięcy, więc wystarczą na lata, a ja nie muszę ukradkiem niczego drukować ... ciiśśśś. Nie mamy natomist naklejek, bo bachorki czytate i pisate, wiec da radę zapisać. 

Obowiązki domowe nie zmieniają się wraz z kolejnym miesiącem, ogarniamy zadania i mam nadzieję, choć trochę dobrze się bawimy, chociaż patrząc na miny Kacpra, zastanawiam się, czy nie zmieniłby matki – na przykład na lepszy model.


Zgodnie z zasadą, to nie ja powinnam być moderatorem planowania moich dzieci, bo to nie są moje plany, nic już robić nie powinnam, ale moje dzieci są dopiero na początku takiego zarządzania swoim czasem i jednak trochę, wciąż z tym walczą. W związku z tym, pomagam organizować plany, odpytuję i przypominam – „zapisz w planerze”.

Kwieceń nie był jakoś szczególnie ogarnięty ze względu na przerwę w szkole - święta, strajk itd. Teraz czekamy na majowego kopniaka - w końcu koniec roku za pasem!!!

Jakoś idzie, powoli. 😊

Każda wielka i maleńka podróż zaczyna się od pierwszego kroku, nasz został zrobiony!

Pozdrawiam!

piątek, 26 kwietnia 2019

SHARE WEEK, czyli moje ulubione blogi



Co roku, w okolicach marca 23 - 27, (tak wiem, czasowo jestem perfect 😊, prawie) w polskiej przestrzeni blogowej pojawia się bardzo miłe zjawisko zwane: SHARE WEEK – wymyślona i zapoczątkowana przez Andrzeja Tucholskiego akcja mająca na celu polecanie przez blogerów, innych, chętnie czytanych, wartościowych blogów.

Nie jestem w tej strefie żadnym autorytetem, a moje blogowanie jest wciąż w strefie raczkowania, dlatego też, jak najbardziej czuję się uprawniona do zapodania, które blogi, moim zdaniem, są wartościowe – oczywiście przede wszystkim z pozycji osoby poczatkującej, uczącej się, ale też z pozycji zwykłego użytkownika, czytelnika.

Nie poświęcam na blogowanie tyle czasu ile bym chciała, głównie z powodu pracy na etacie 😊. Poza tym mam dzieci, męża, rodzinę.  Niemniej jednak, coś tam w mojej blogosferze się dzieje.

Numerem jeden - jak dla mnie jest blog Euniki Jedynak.



Moim największym hobby jest scrapbooking. Tworzenie rzeczy z papieru.  Obserwuje w związku z tym, wiele kanałów na YT z różnymi pracami, blogi i wyzwania, ale od Euniki nauczyłam się wszystkiego, nazwijmy to, około scrapowego.

Nie tylko ważne jest, jak zrobić dobrą kartkę, na co zwrócić uwagę i po co. Ważne jest też jak nasze prace pokazać potencjalnym klientom i gdzie ich znaleźć, gdzie się warto promować i kim tak naprawdę mój potencjalny klient jest. Eunika prowadzi też kursy online, warsztaty scrapbookingowe, połączone zawsze z jakimś przydatnym szkoleniem, np. jak się promować.

Najbardziej wartościowe artykuły:


Pani swojego czasu, to Ola ucząca zarządzania czasem kobiety, które … i tu możecie wstawić wszystko co tylko przyjdzie wam do głowy. 

Kobiety, które pracują na etacie, bez etatu, z biura i z domu, matki, żony i kochanki. Zarządzanie czasem, planowanie i plany łączy z asertywnością, motywacją do działania, chęcią zmiany i ruszenia do przodu, bo „zrobione jest lepsze od doskonałego”.

O webinarach Oli – darmowych, podcastach – darmowych i kursach online – płatnych, krążą już legendy, wiec nie będę się rozpisywać specjalnie – po prostu dołączcie.

Najbardziej wartościowe artykuły:



Nie spodziewałam się po sobie, że kiedykolwiek zainteresuję się fotografią – jakąkolwiek. 

Tymczasem trafiłam przez FB do grupy, w której odbyło się 5-cio dniowe wyzwanie fotograficzne na Instagramie. Tak doszłam do Kamili Dzikowskiej i jej bloga.

Kupiłam sobie nawet kurs – „Jak robić dobre zdjęcia telefonem”, o wrażeniech opowiem w osobnym wpisie 😊

Blog POLECAM serdecznie!

Najbardziej wartościowe artykuły:


Tak oto przedstawia się moja lista TOP 3. 

Powiem wam szczerze, że powoli, ale sukcesywnie rezygnuję z obserwowania innych blogów, czasem wrócę do czegoś – np. do https://worqshop.pl/malujemy-literki-czyli-brush-lettering-podstaw/
Nie mam po co zbierać dodatkowych powiadomień, jeśli w trzech powyższych, mam wszystko 😊.

A jak jest u Was? Oczywiście KAŻDE z Was obserwuje mój blog 😊 za co jestem niezmiernie wdzięczna, a może kogoś jeszcze? Gdzie warto szukać inspiracji?

Pozdrawiam!

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Czy to już czas na książkę? 😊



Nie może być zawsze poważnie, czasem musi być śmiesznie. Co więcej śmiesznie nie tylko u mnie, a właściwie, to nie u mnie w ogóle 😊.

Śledzę kilka blogów, to oczywiste, tak polskich, jak i zagranicznych, bo przecież ekspertką w tym blogowaniu nie jestem ani się nią w żaden sposób nie czuje, to czasami „se” coś tam podpatrzę, zauważę, czasem nawet czymś się zainspiuję.

 Takim właśnie sposobem,  doszłam do przekonania, że  
czas napisać książkę 😊.

Kiedy spoglądam na polskie strony, to każda/każdy, kto prowadzi bloga od jakiegoś czasu – a zwykle 3 lata to już jest absolutny max, właśnie zabiera się za pisanie książki, a właściwie e-booka - to teraz jest modne!

No, to pomyślałam sobie, że jak ja już cały rok nadaję, to też powinnam zacząć nad książką pracować.

LUDZIE! Świat na psy wyraźnie schodzi. A póżniej, to już mam wrażenie, lawinowo idzie.

Ekspert kuźwa, kalibru specjaliście podobnemu, co jedną, taką właśnie „wybitną” powieść ewentualnie poradnik przeczyta, od razu leci do internetow się wymądrzać! 

A jakże - zwykle pod publiczkę, zwykle o niczym, ewentualnie o czymś, co jest chodliwe i chwilowo na czasie. NIE chcemy edukacji seksualnej w szkole, książki o sexie dla dzieci? A fe – Ci Szwedzi,to dopiero naród zboczony. 

A ja właśnie chciałabym poczytać dobrą literaturę w tym temacie, bo mam w domu dwóch nastolatków, a moje własne wychowanie, coś nie bardzo mnie przygotowało na tę właśnie okoliczność  i co? Szach – mat!!!

Kochani moi, takich kwiatków tematycznych, jest oczywiście więcej, mnie osobiście najbardziej ubawiły tematy:

- produktywność - najczęściej w byciu sobą – co to jest w ogóle? Na czym u licha miałaby polegać produktywność w byciu mną? 100 kartek w tygodniu, czy 1000km na rowerze? 


- kreatywność – teraz jak nie jesteś kreatywna i twórcza, to nie jesteś w ogóle, nie istniejesz. No zobaczcie tylko, a ja się właśnie ostatnio dowiedziałam, że Walt Disney został wyrzucony w pracy za… nomen – omen - brak kreatywności właśnie, w związku z czym założył studio Disney’a.



No to już mnie nic w tym temacie nie ździwi!   

- życie w zdrowiu – OK, ja też lubię być zdrowa, dobrze się czuć, zdrowo zjeść, ale jak tego nie robię codziennie, to nie znaczy, że jestem dupą wołową, której życie nie ma sensu – co to za debilizm jest, się pytam?

- planowanie - to jest absolutnie temat numer jeden, wszędzie. Wpiszcie w wyszukiwarkę  google – #planowanie, a dostaniecie setki, tysiące podpowiedzi i to już z 2019 roku, mój ty ogrze!

Popełniłam wpis o planowaniu i to nie jeden. Lubię planować i mieć pod kontrolą swój czas, ponieważ lubię robić wiele rzeczy na raz. NIE oznacza to jednak, że mam robić plany na pakowanie się na wyjazd do Pścimia Dolnego, na sprzątanie kibla czy mycie okien – błagam!

Po to planuję, żeby przede wszystkim mieć czas dla moich dzieci i dla siebie. 

Planuje wpisy na blog, bo wcześniej trzeba je trochę przygotować, planuję prace scrapbooking’owe - zwykle wg zamówień lub kolejności urodzin w rodzinie, ale nie planuje sex’u czy przytulania dzieci, kurczę no!!!

Z takim właśnie delikatnym wnerwem na głupotę, doszłam do wniosku, że jest oto w narodzie całkiem nowa potrzeba i zapotrzebowanie na kolejnego e-booka 😊

Tytuł wielce znaczący - „Czego w życiu nie planować, ludzie dajcie se  czasem na luz” – cena 0zł.

Pozdrawiam!

8 lat bloga nieprzynoszącego żadnych korzyści

  W styczniu 2018 roku, wrzuciłam tu, w nowej przestrzenie blogerskiej, starą straciłam, tak działają bigtechy, nowy post, 8 lat. Wzięłam ud...