poniedziałek, 18 listopada 2019

Wieczna optymistka - czyli zadania na dany dzień


Generalnie słowo - optymistka - kojarzy się większości z nas dość pozytywnie. 

Radosna, uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do życia i działania. Jednak czasami, w zestawieniu z innymi słowami, już jakoś bardziej kojarzy się z wariatką niż działaczką, nie sądzicie?

I tak się właśnie ma sprawa w zestawieniu słów - planująca optymistka.

Wg specki od planowania, czyli Pani Swojego Czasu, nasze plany dzienne powinny się mieścić na małej, samoprzylepnej karteczce - stickerze. 

A tymczasem, nim odkryłam PSC, moje plany dzienne rozpisywane były na kartce A4. Dlatego właśnie mówię o wariatce.

Siedziałam w pracy po godzinach lub przynosiłam robotę do domu, a tu przecież też, czekała już na mnie kolejna "lista zadań". Lista nie bylejaka,  wręcz przeciwnie, lista bardzo ważna, bo moja i rodzinna i nasza. 



W konsekwencji takiego życia, byłam wiecznie zmęczona, niezadowolona i wściekła, a w praktyce nie miałam czasu na rzeczy najważniejsze - zabawę z dziećmi, wspólne posiłki, czy zwykłe wyjście z kijkami. Wszytsko odkładałam na weekend!

Ale do brzegu.

Nieważne czy pracujesz na etacie czy w domu, każdego dnia masz do załatwienia i ogarnięcia jakieś zadania,najważniejsze jednak, by w tym ogarnianiu, nie zapomnieć o sobie samej

Musisz jeść, pić, iść do toalety. Musisz spać i odpoczywać! Musisz oderwac sie na chwilę od komputera czy maszyny do szycia, by rozprostować kości i przewietrzyć mózg, więc gdzie jest sens planowania zadań na18 godzin, kiedy masz ich ledwie 8?

Dlaczego więc, wrzucamy sobie na głowę sto tysięcy rzeczy dziennie, skoro i tak wiadomo, że nie da się ich wykonać?

Moim zdaniem powodów jest sto, ale nam, czyli większości kobiet, w zupełności wystarczą trzy:

Po pierwsze - sama zrobię najlepiej - znacie to? Oczywiście, że znacie bo większość z nas tak ma, mówią o tym nawet głupie memy na FB - np.: zdjęcie z kobietą - matką i tysiącem rąk dookoła ciała. 
Bo to zawsze musi być matka - singielki i kobiety bezdzietne, nie mają obowiązków, czy co?
A przecież wystarczy odrobinę podzielić obowiązki domowe - mąż poczuje się doceniony, a dzieci będą sie dobrze bawić, kiedy same poukładają zabawki, czy poskładają pranie. Nie przyjdzie to od razu, już, jutro. Nawet tak nie myśl, moje dzieci wciąż walczą! A trochę już to trwa!

Po drugie - to są kobiece zadania domowe - to jest tylko nasze przekonanie, a właściwie nie nasze tylko osob, które nam to głów włożyły. Obiadem w domu zajmuje się kobieta, nic bardziej mylnego, najlepszymi kucharzami na świecie są faceci! Przyjrzyjcie się szefom kuchni na świecie, to sami faceci! A na mopie, każdy potrafi jechać tak samo, ja ty! 
U nas w domu gotuje mój mąż, zawsze poza weekendem, on też robi zakupy i ogarnia porządek. Ja piorę, prasuję wszystkim "na jutro", ogarniam kolację. Wspólnie też pomagamy dzieciom w nauce. 

Po trzecie - co ludzie powiedzą - ludzie zawsze będą Cię krytykować, zawsze! Miej to w tylnej części ciała! Zwyczajnie w dupie! Nie podoba się teściowej, mamie, sąsiadce czy koleżance? No i co z tego? Ja nie mam 15 lat i nie zamierzam się martwić tym, co powiedzą o mnie ludzie. Dawno z tego wyrosłam, chociaż jak tak sobie teraz myślę, to dochodzę do wniosku - że nigdy tak nie miałam.

Wyrzućcie ze swojego życia trzy powyższe przeszkadzajki i znajdziecie czas dla siebie i swojej rodziny. Znajdziecie czas na pomalowanie paznokci, maseczkę, chwilę z kawą czy książką.  Wystarczy 15 minut, by złapać oddech, uspokoić się, czy poprawić sobie humor. 
A szczęśliwa i uśmiechnięta mama, to szczęśliwe dzieci. Szczęśliwa żona, to szczęśliwy mąż. 

CHYBA!!!

Pozdrawiam!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

8 lat bloga nieprzynoszącego żadnych korzyści

  W styczniu 2018 roku, wrzuciłam tu, w nowej przestrzenie blogerskiej, starą straciłam, tak działają bigtechy, nowy post, 8 lat. Wzięłam ud...