Nie było by w tym nic nadzwyczajnego – gdyby nie wszechobecna, całkiem zasłużona, moim zdaniem,
nagonka na antyszczepionkowców i gdyby nie
wszechogarniająca mnie durna duma z
owego zaszczepienia. Nie mam pojęcia skąd to uczucie się bierze, ale jest!
Po trzech „a łał”, nic się nie dzieje, a o 15:15 miną 24 godziny, poszedł do szkoły o zastrzyku nawet nie wspomniał. Pewnie, że się stresowałam, bo szczepionka jest jakimś ryzykiem, tego nie można lekceważyć, ale nie dajmy się zwariować.
To nie jest tak, że na 100 dzieci 90 ma efekty uboczne! Zawsze po
szczepieniu obserwuje swoje dzieci i ich samopoczucie, bo wiem, że po szczepieniu mogą się dziać różne rzeczy. Jeden jedyny
raz w życiu zaszczepiłam się na grypę. Zaraz po szczepionce przeszłam najcięższą grypę w swoim życiu, nigdy przedtem ani po, nie byłam już tak bardzo chora.
Nie rozumiem
jednak ludzi, którzy w swoim otoczeniu JUŻ zetknęli się z chorą osobą, a mimo to nie chcą się zaszczepić. To już jak dla mnie jest po prostu głupie.
W zeszłym roku kiedy szczepiony był młodszy z mych synów, między innymi na odrę, wdałam się w pogadankę z lekarką na temat efektów ubocznych. Nie wiem czy miała rację czy nie, jednak mnie przekonała. Dodatkowo sobie co
nie co poczytałam. Nowoczesne
szczepionki nie zawierają skondensowanych ilości kurzego białka – a właśnie to było zawsze powodem dyskusji przy szczepieniach
dzieci, szczególnie tych z uczuleniem
na białko i szczególnie w przypadku podania szczepionki przeciwko
odrze i śwince – MMR. Moje dziecko ma AZS, wiec szczepienia często były przekładane ze względu na stan skóry i wysypkę. Kiedy Kacper miał rzut i „wywalone ręce i nogi”, mówiłam lekarce, że go teraz nie zaszczepię i wizyta zostawała przekładana bez problemów. Czasami po prostu sama
czekałam i szłam później, kiedy był zdrowy – nic się z tego powodu też nie działo, a pytania dziwnej treści pań pielęgniarek zbywałam zwykłym – nie był szczepiony wtedy, będzie teraz! Dodatkowo, szczepię dzieci szczepionkami zintegrowanymi, trudno - trzeba zapłacić, ale ryzyko powikłań spada jeszcze bardziej
i nie ma wielu wkłuć, jest jedno.
Jestem „za”, za szczepieniem! Zawsze
będę miała obawy przed podaniem
szczepionki, matki już takie są, żal mi ich, że boli, że mogą gorączkować, marudzić itd., ale wydaje mi się, że konsekwencje
nieszczepienia mogą być dużo straszniejsze w
skutkach, niż same szczepienia.
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz