Czujecie już?
Wiosna wkoło się rozkręca i łokciami rozpycha, więc wpuściłam ją już na balkon, czyli u mnie goździki i stokrotki, już na parapecie stoją.
Jednak, wraz z wiosennym przesileniem, przychodzi "niechciej", czyli nic mi się nie chce :) Jeśli niechciej wpada do Ciebie od czasu do czasu, to luz, odpocznij, zrelaksuj się, utul siebie i swoje potrzeby, zarówno te cielesne jak i uczuciowe i ruszaj dalej, ale jeśli nic nie chce się całymi dniami i tygodniami, to coś już podziałać trzeba!
No i teraz pytania - jak? kiedy? gdzie?
To pozwólcie, że odpowiadać zacznę od końca.
Gdzie - tam gdzie stoisz! Poprostu zacznij, najlepiej od delikatnego ruchu. Ja polecam taniec połamaniec, wiecie taki, kiedy nikt nie patrzy. Nie potrzebujecie publiczności, potrzebujecie ruchu. Dobrze działa na ciało i umysł - spacer. To nie musi być maraton i 10000 kroków, idź na spacer dookoła domu, bloku, parkingu. Zabierz ze sobą kanapkę i leć do parku, praktykuję z różnym nasyceniem motywacją i chęciami, ale się nie poddaję.
Kiedy - najlepiej kiedy dopada Was spadek energii i niechciej podpowiada - połóż się kochana, wczoraj poleżałaś, to poleż i dziś też. Wtedy wystawcie mu środkowy palec i poruszajcie się chwilę. U mnie działa pora przerwy obiadowej, bo wiadomka, spać chce się zawsze, a najczęściej po jedzeniu.
Jak - na spokojnie. Serio, tyle rzeczy nas stresuje w życiu, tyle męczy, załamuje, nie ma więc potrzeby, by sobie jeszcze dorzucać i się podkopywać, więc spokojnie ludzie, spokojnie.
Jestem absolutnie wystarczająca dla siebie i dla innych, dbam o siebie - o ciało i głowę również wystarczająco, więc luz i uśmiech, to moja dewiza.
Polecam ją każdemu, tobie też.
Pozdrawiam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz