poniedziałek, 19 listopada 2018

Ciemność, ciemność widzę - czyli jak się zresetować


Usłyszałam ostatnio fajne hasło -  Reset głowy!

Fajne, prawda?

Każda z nas zna wiele sposobów na resetowanie się, ładowani akumulatorów, czy napinanie silnika inaczej juz dawno byśmy zwariowały. Najprzyjemniejszym wydaje się samotnia, ukryta gdzieś w górach czy w lesie chatka z cudnym widokiem na świat no, ale nie mam akurat żadnej pod ręką 😊, wiec odpada, przynajmniej u mnie.



Rzecz, a właściwie, to stan, który bardzo wspomaga odstresowanie się - zmęczenie fizyczne nie jest to oczywiście jawnym oświeceniem, wiem, ale tylko przypominam 😊. Nienawidzę sprzątać, ale sprzątanie to taka czynność, przy wykonywaniu której, można spokojnie wyłączyć 90% mózgu. Zapomnieć o wszystkim, złapać luz. Polecam też spacer, a właściwie długi marsz w szybkim tempie, kiedy uwaga skupia się na tym jak nie połamać sobie nóg o kijki i nie dostać zawału serca, to reset murowany. 

To są takie reseciki codzienne, nazwijmy je, małymi.

Niestety czasami, czujemy się jak po przejechaniu przez czołg, przeżuciu i wypluciu, bo mamy w głowie tylko jedną, jedyną myśl. Coś, o czym nie możemy zapomnieć, bo jest dla nas bardzo ważne i zajmuje wszystkie nasze myśli, przez cały dzień i noc. Nie pozwala odpocząć, skupić się, zastanowić nad rozwiązaniem, wtedy wymagamy, nazwijmy to - wielkiego resetu.
Jak wyzbyć się stresu przed ważnym spotkaniem z klientem, prezentacją dla pracowników bądź szefa lub spotkaniem z adwokatem?

Jakieś pomysły?

Powiem Wam co działa na mnie, mało tego, działa to też na innych, bo metodę to usłyszałam na grupie Panie Swojego Czasu - #kawazbudzynska. Polecam serdecznie, sprawdzone:

- staram się wyeliminować błąd  to on powoduje, że mamy mózgi jak z waty i on wywołuje w nas strach. A więc czego się boisz kobieto? Tu spada na mnie lawina myśli, po 5 minutach już boję się wszystkiego 😊 wiec przechodzę do punktu drugiego;

- gdzie w moim błędzie jestem ja, jako ja, Izabela. Można o mnie powiedzieć, że jestem kiepskim pracownikiem, szefem, klientem w sklepie, ale wciąż jestem wartościową osobą, nawet wtedy, gdy mnie krytykują. Popełniłam błąd i co z tego, nie ma ludzi nieomylnych! Trafi mnie szlag? Na pewno, ale jeszcze nie ten ostateczny 😊 znienawidzę się nie!!! Znielubię się? Może!

Dopiero teraz jest czas na przemyślenie, jak mogę mojemu stresowi zaradzić

I czy warto? 
Przed ważnym spotkaniem warto poćwiczyć mowę! Odpowiednio się ubrać! Jak dobrze wyglądam, to dobrze się czuję, prawda stara jak świat. Dodać sobie pewności siebie i wzrostu! Zapanować nad emocjami szczególnie nad mimiką moje spojrzenia rzucane  z pełnym politowaniem na przeciwnika przejdą pewnie do historii 😊, wiec się muszę pilnować! Rozbeczenie się na spotkaniu mam już za sobą, ciągle to sobie wyrzucam i staram się nie popełnić tego błędu ponownie.

I już! Jeśli z mojego wywodu wynika, że jestem dobrze przygotowana, nauczona, wygadana, to problemu nie ma, zapominam o stresie i siadam z książką pod kocykiem. Jeśli jednak wciąż zauważam braki, to je poprawiam tak długo, aż po kolejnym sprawdzeniu sama stwierdzę PERFECTO.


Stres odpuszcza, głowa się czyści, mam święty spokój i mogę zająć się czymś innym 😊

Tyle mądrości, a teraz mały P.S. pamiętajcie, ale to zawsze miejcie w pamięci fakt , iż  zawsze, ale to zawsze, na odstresowanie działa butelka wina albo dwie kolor dowolny 😊.


P.S. 2 - zdjęcia dzięki uprzejmości Unsplash.com


Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

8 lat bloga nieprzynoszącego żadnych korzyści

  W styczniu 2018 roku, wrzuciłam tu, w nowej przestrzenie blogerskiej, starą straciłam, tak działają bigtechy, nowy post, 8 lat. Wzięłam ud...