poniedziałek, 11 czerwca 2018

„Martwiąc się opinią innych, stajesz się ich więźniem” – Lao Tzu.


Dzisiejszy tytuł, to jedno z prawdziwszych zdań jakie ostatnio przeczytałam, też tak macie? 

Ja niestety, czasami jestem bardzo na takie sugestie podatna, walczę z tym, staram się sobie mówić - bagatelizuj, nie przejmuj się głupimi ludźmi, ale nie zawsze wychodzi.

Nie wynika to z braku pewności siebie, bo akurat tego mi nie brakuje, umiem o siebie zawalczyć, upomnieć się o swoje i wygrać. Nie robię tego codziennie, ale w „kaszę dmuchać” sobie nie pozwalam.  I nagle, czasem, nie wiem jak i czemu, może na skutek słabszego dnia, bo przecież i „Musollini czasem musi odpocząć”, czy też spadku nastroju, odczuwam takie zaczepki bardzo głęboko i długo je przeżywam. 

Ciężko jest przyjąć krytykę – każdemu bez wyjątku.
I chociaż konstruktywna krytyka, pcha nas do działania – każdego bez wyjątku, pozwala spojrze3ć ma siebie z dystansem - każdemu bez wyjątku, to chamska, krzywdząca opinię na nasz temat, powala nas na kolana.

- Ale z Ciebie matka …

- Jaka?

- No właśnie taka!

Zamiast słowa „matka” można wstawić cokolwiek innego – lekarka, pielęgniarka kobieta, specjalistka, koleżanka itd.

Ten „ktosiek” nie wie do końca co jest w nas złe, co można by poprawić, zmienić, ulepszyć, ale musi się przyczepić, po prostu musi, bo nie byłby sobą.

Wtedy nieszczęśliwie uruchamia się nasza wyobraźnia i zaczynamy rozmyślać, rozdrabniać, pochylać się nad idiotą, a przez to stajemy się więźniem jakiegoś bezmózgowca. 

Nieświadomie zamykamy się w kręgu czarnych myśli, rozpamiętywania i rozdrapywania ran. W ten sposób tracimy energię i zapał do wszystkiego, co tej pory sprawiało nam radość.

Nie dajmy się!
Walczmy o swoje i nie poddawajmy się głupocie. Jeśli się coś, komuś nie podoba, to niech przestanie nas zauważać, rozmawiać z nami, przebywać w naszym cennym towarzystwie. Takich ludzi z naszego otoczenia należy się  jak najszybciej pozbyć.
Nie jest to łatwe, oczywiście, że nie, ale kiedy uświadomimy sobie, że w naszym otoczeniu jest ktoś taki, to już mamy połowę sukcesu, bo każda wypowiadana przez nią / niego opinia na nasz temat będzie porządnie filtrowana przez mózg i ... nie będzie przez niego zapamiętywana, tzw. „jednym uchem weszło, drugim wyszło”. 
Stosuję tą metodę od kilku lat, z większym lub mniejszym skutkiem i chociaż wciąż można mnie zranić, już nie daję się zamknąć w „więzieniu” złożonym ze słów i opinii ludzi, na których mi nie zależy, którzy pojawiają się w moim życiu na chwilę i których z łatwością mogę z niego wyrzucić.

Wam też tego życzę!

Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

8 lat bloga nieprzynoszącego żadnych korzyści

  W styczniu 2018 roku, wrzuciłam tu, w nowej przestrzenie blogerskiej, starą straciłam, tak działają bigtechy, nowy post, 8 lat. Wzięłam ud...