Już niedługo obchodzić będę swoją
swoją drugą bezmięsną miesięcznicę J Tak, tak mnie też wolno
świętować, chociaż na wycieczki do Krakowa się nie wybieram J
Nie siedzę jednak, tak zupełnie bezczynnie, upojona sukcesem, ale wciąż
szukam nowych informacji, o tym jak to jest, być – WEGE. No i oczywiście pomysłów na
pełnowartościowe, smaczne, szybkie i nierujnujące budżetu rodzinnego, przepisy.
I w tym właśnie miejscu, nim przejdę do meritum, dziękuję koleżankom za podpowiedź w postaci polecenia mi dwóch blogów:
polecająca Justyna, która sama pewnie mogła by poprowadzić blog kulinarny J - http://weganon.pl
W swoich poszukiwaniach natknęłam się na bardzo interesujące badania antropologów i anatomów, w których dowodzą
oni, na podstawie porównań różnych części naszego ciała z narządami mięsożernych
zwierząt, iż człowiek jest istotą tylko i wyłącznie roślinożerną.
Nasza chęć
pożerania mięsa jest niestety tylko i wyłącznie tradycją, podtrzymywaną przez
nasze babcie i mamy – „jedz mięso, to będziesz silna”. Tradycja owa, jest o tyle dziwna, że wegetarianizm dotarł do Europy już w VI w. p. n. e., a jedzenie "pieczystego" rozwinęło się dopiero wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa, czyli całe wieki później!?
Wracając jednak do badań, oto niektóre z wniosków.
Po pierwsze i najważniejsze –
zęby. Nasze, ludzkie zęby są płaskie, stworzone do przeżuwania i tarcia, a nie
ostre jak u drapieżników, które mięso rozrywają.
Kolejna rzecz to ślina, która nie
trawi mięsa, tylko skrobię i układ pokarmowy, a właściwie jego długość. Mięsożercy
by chronić się przed odkładaniem się zgniłych resztek pokarmu – mięsa,
posiadają krótki przewód pokarmowy, umożliwiający szybkie wydalanie – czyli –
zupełnie przeciwnie niż człowiek.
Żołądek nasz ma 10 razy mniej
kwasu solnego, niż u mięsożerców i wcale nie jest świetnie przystosowany do trawienia
mięsa, stąd uczucie ciężkości i napchania.
Nie mamy też pazurów,
przynajmniej większość z nas, do chwytania i rozrywania mięsa.
Proszę taką oto interesującą niespodziankę znalazłam!
I nie jest to czcze gadanie, tylko wyniki badań poważnych
naukowców, między innymi Arnolda Gehlena czy Paula Adloffa.
Okryłam również, że jest bardzo dużo odmian wegetarianizmu i nie mówię tu tylko o weganizmie, który pewnie większość z Was jako tako zna, ale to już temat na osobny wpis. Zatem do zobaczenia, a właściwie do przeczytania.
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz