niedziela, 27 maja 2018

Człowiek jest jednak roślinożerny




Już niedługo obchodzić będę swoją swoją drugą bezmięsną miesięcznicę J Tak, tak mnie też wolno świętować, chociaż na wycieczki do Krakowa się nie wybieram J
Nie siedzę jednak, tak zupełnie bezczynnie, upojona sukcesem, ale wciąż szukam nowych informacji, o tym jak to jest,  być – WEGE. No i oczywiście pomysłów na pełnowartościowe, smaczne, szybkie i nierujnujące budżetu rodzinnego, przepisy.

I w tym właśnie miejscu, nim przejdę do meritum, dziękuję koleżankom za podpowiedź w postaci polecenia mi dwóch blogów: 

polecająca Justyna, która sama pewnie mogła by poprowadzić blog kulinarny J - http://weganon.pl

polecająca sama właścicielka J - Tatiana - https://www.wiecejnizzdroweodzywianie.pl/




W swoich poszukiwaniach natknęłam się na bardzo interesujące badania antropologów i anatomów, w których dowodzą oni, na podstawie porównań różnych części naszego ciała z narządami mięsożernych zwierząt, iż człowiek jest istotą tylko i wyłącznie roślinożerną.

Nasza chęć pożerania mięsa jest niestety tylko i wyłącznie tradycją, podtrzymywaną przez nasze babcie i mamy – „jedz mięso, to będziesz silna”.  Tradycja owa, jest o tyle dziwna, że wegetarianizm dotarł do Europy już w VI w. p. n. e., a jedzenie "pieczystego" rozwinęło się dopiero wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa, czyli całe wieki później!?

Wracając jednak do badań, oto niektóre z wniosków. 


Po pierwsze i najważniejsze – zęby. Nasze, ludzkie zęby są płaskie, stworzone do przeżuwania i tarcia, a nie ostre jak u drapieżników, które mięso rozrywają.


Kolejna rzecz to ślina, która nie trawi mięsa, tylko skrobię i układ pokarmowy, a właściwie jego długość. Mięsożercy by chronić się przed odkładaniem się zgniłych resztek pokarmu – mięsa, posiadają krótki przewód pokarmowy, umożliwiający szybkie wydalanie – czyli – zupełnie przeciwnie niż człowiek.


Żołądek nasz ma 10 razy mniej kwasu solnego, niż u mięsożerców i wcale nie jest świetnie przystosowany do trawienia mięsa, stąd uczucie ciężkości i napchania.


Nie mamy też pazurów, przynajmniej większość z nas, do chwytania i rozrywania mięsa.


Proszę taką oto interesującą niespodziankę znalazłam!


I nie jest to czcze gadanie, tylko wyniki badań poważnych naukowców, między innymi Arnolda Gehlena czy Paula Adloffa. 



Okryłam również, że jest bardzo dużo odmian wegetarianizmu i nie mówię tu tylko o weganizmie, który pewnie większość z Was jako tako zna, ale to już temat na osobny wpis. Zatem do zobaczenia, a właściwie do przeczytania. 

Pozdrawiam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

8 lat bloga nieprzynoszącego żadnych korzyści

  W styczniu 2018 roku, wrzuciłam tu, w nowej przestrzenie blogerskiej, starą straciłam, tak działają bigtechy, nowy post, 8 lat. Wzięłam ud...