wtorek, 3 kwietnia 2018

Bycie FIT – WTF - przechodzę na wegetarianizm!


Zadajecie sobie czasem pytanie, co jest ze mną nie tak, aaaaa ratunku  - nie jestem FIT!!!

Strasznie denerwuje mnie ta nagonka. Wszyscy muszą być szczupli, wysportowani, wszyscy chodzą na siłownię, liczą kalorie, nie rozstają się z aplikacjami typu wiem co jem .., żyję zdrowo i kolorowo, szkoda tylko, ze 90% tych napaleńców nie czyta etykiet na kupowanych produktach 😊

Z jednym się zgadzam, mięso wychodzi bokami, w przenośni i dosłownie. Powoduje uczucie ciężkości i przeżarcia, nawet kiedy zjemy go niewiele.
Może to wiek i zwolnienie przemiany materii, a może w końcu dorosłam do tej decyzji.  

WIĘC cytując klasyka nadejszła wiekopomna chwila - właśnie postanowiłam -  nie jem mięsa!!!

Nie rezygnuję, póki co,  z jajek i ryb czy owoców morza, ale mięsa nie jem, co nie znaczy, że nie będę za nim nie tęsknię. Pomyślałam sobie, że w okresie dostępności dużej ilości warzyw i owoców, łatwiej będzie przygotować coś lekkostrawnego, niż zimą, kiedy to apetyt jest większy, a i większe mamy zapotrzebowanie na kaloryczne posiłki, czyli mięso.  A jak wiecie jest ono zakorzenione w naszej tradycji i diecie bardzo głęboko i wiele osób chociaż myśli o jego porzuceniu, boi się walki z samym sobą.

Jestem fanem powiedzenia co nagle to po diable, więc przed podjęciem decyzji, poszperałam w necie, książkach i prasie niestety kolorowej i znalazłam kilka porad, jak w mądry sposób zmienić nawyki żywieniowe. Mądry, to znaczy taki, który nie będzie powodował wiecznego uczucia głodu bo jak jestem głodna, każde postanowienie bierze w łeb i nie będzie to nudne. Jedzenie wiecznie tego samego, zniechęca do zmian nawet najbardziej zatwardziałych.

Tak więc zaczęłam od:

 - - szczegółowej rewizji swojego jadłospisu, tak by zobaczyć, co tak naprawdę codziennie jem   masakra!!!
 - przygotowałam się by zacząć wprowadzać do swojej diety zupełnie nowe składniki, które pomagają zastąpić mięso, a ponadto odkrywają zupełnie nowe smaki - i tu ogromnie zaskoczenie, które pewnie każda z Was odkryje sama !!! Wyjaśnienie na końcu!
 - zaczęłam  komponować posiłki oparte o 4 grupy pokarmowe, dzięki którym moje dania są urozmaicone, a jednocześnie zabezpieczają przed wszelkimi niedoborami, szczegóły - 



 - zaczynam zastępować mięso większą ilością składników roślinnych - fasola, bób, groch, ciecierzyca, soja, nabiał, zboża, ale również orzechy, pestki słonecznika, migdały, ziarna sezamu, nasiona lnu, grzyby, jaja, tofu, amarantus, czyli bezglutenowe zboże. 

Natomiast ewentualny niedobór żelaza, którego większość osób się tak boi i wytyka go wegetarianom, uzupełnimy jedząc zieleninę (szpinak, sałatę, nać pietruszki, brokuły), płatki owsiane, rośliny strączkowe, kaszę, i otręby.

I voila! Mamy to :) Bez bólu i wyrzeczeń!


Na jedną rzecz trzeba jednak zwrócić uwagę, a może tylko ja tak trafiam, ale wegetarianizm nie jest tani. Nie wiem co na to ludzie od lat niejedzący mięsa, ale jak nie chcesz jeść wiecznie pomidorów i brokułów, brokułów i marchwi, to po pierwsze musisz pokombinować, a po drugie pobiegać po marketach.

A teraz najlepsze końcowe wyjaśnienie każdy z wymienionych powyżej, zdrowych produktów, znajdował z powodzeniem miejsce w mojej codziennej diecie od zawsze, ale i tak zawsze dodawałam tam mięso. I po co?

Odezwę się jeszcze w tym temacie w następnym miesiącu i opowiem jak mi idzie 😊.

Pozdrawiam!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

8 lat bloga nieprzynoszącego żadnych korzyści

  W styczniu 2018 roku, wrzuciłam tu, w nowej przestrzenie blogerskiej, starą straciłam, tak działają bigtechy, nowy post, 8 lat. Wzięłam ud...